Road Maraton - Wyścig o Puchar Równicy 2013

Sobota, 18 maja 2013 · Komentarze(2)
To był mój pierwszy właściwy start w tym sezonie. W zasadzie nie oczekiwałem po tych zawodach zbyt wiele. Po prostu ciekaw byłem swojej formy. Przyznam szczerze że na wczorajszym treningu trochę przesadziłem. Rano obudziłem się nieprzytomny a nogi zdawały się być za ciężkie.

Pogoda w drodze do Ustronia zapowiadała zmienne warunki. Wiało, a na horyzoncie było widać ciemne chmury. Bardzo chciałem żeby nie padało. Po przebraniu się i przygotowaniu na starcie mety doinformowałem się że będziemy jeździć po rundach. Mea culpa. Nie sprawdziłem dokładnie trasy i myślałem że jedziemy trasę ponad 100 km. Lubię ściganie po rundach o ile te nie mają zbyt dużo górek i ciasnych zakrętów - jak to było tym razem...



Start! W pięknej pogodzie ruszamy w kierunku Równicy. Najpier runda honorowa. Muszę obudzić nogi, gdyż te w ogóle nie zbierają się do jazdy. Z kilometra na kilometr jakoś zaczyna noga podawać. Pierwsza górka a zaraz za nią brukowany zjazd. Cholera jak przeklinałem organizatora - z resztą nie tylko ja. Ale cóż innej opcji nie było. Chyba cała góra jest otoczona kiepskiej jakości asfaltem oraz kostką brukową. Pozycja jaką sobie wypracowałem na rundzie honorowej poszła w zapomnienie po brukowanym zjeździe na którym jechałem w tempie turystycznym.

Pierwszy podjazd pod Równicę jakoś poszedł. Wyprzedziłem 2 kolegów z grupy w zasadzie od niechcenia. Nastrojowo byłem na cięższej przejażdżce a nie na wyścigu. Dopiero szybki zjazd w dół oraz wjazd na rundy zmotywowały mnie do ścigania się.

Na pierwszej rundzie ku mojemu zaskoczeniu dojeżdżam do grupki kolarzy w której jedzie koleżanka z Bikeholików. Od tego momentu zaczyna zmieniam założenie i postanawiam pomóc trochę Kasi - o ile przy mojej formie można to nazwać pomocą. Tak czy inaczej w towarzystwie znajomych zawsze lepiej się kręci. Rudna mijają jedna za grugą (było ich pięć). Począwszy od drugego kółka zaczynam mieć szczerze dość jazdy pod górę. Na szczęście to co straciłem na podjeździe, odrabiałem na zjazdach i na płaskim.

Ostatnie kółko i zjeżdżamy na metę. Odpuszczam sobie dlasze ściganie - swój plan już zrealizowałem i miałem dość. Podjazd pod Równicę pokonuję z dużą trudnością. W zasadzie wszyscy których wyprzedziłem w trakcie wyścigu zaczynają mnie wyprzedzać na ostatnim podjeździe. Niestety nie byłem w stanie zmusić organizmu do mocniejszego wysiłku. Nie pomogły mi też żele Isostara, które zakupiłem na przetestowanie przed startem.



Na górze pogoda zupełnie się zmieniła. Wiało i było zimno. Na szczęście nie padało i to był największy plus tego dnia. To co mnie jednak zmartwiło to prawie 40 minutowa starta do Michała Małyszy - kolarza z którym przyjdzie mi się ścigać na Mistrzostwach Lekarzy za niecały miesiąć. Tak czy inaczej - Cieszę się że sezon startowy otworzyłem tym wyścigiem.

Komentarze (2)

Dzięki bardzo Aniu

Jelitek 15:33 niedziela, 19 maja 2013
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa zyluz

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]